Niedziela Dobrego Pasterza-List Rektora Wyższego Seminarium Duchownego
28.04.2017

List Rektora Wyższego Seminarium Duchownego

Diecezji Siedleckiej na Niedzielę Dobrego Pasterza

 

 

            Umiłowani w Chrystusie Panu, Bracia i Siostry,

 

            Przypowieść o Dobrym Pasterzu jest odpowiedzią Pana Jezusa na pytania i zarzuty jakie postawiali Mu faryzeusze po uzdrowieniu niewidomego od urodzenia. Faryzeusze zadali Jezusowi prowokujące pytanie: Czy i my jesteśmy niewidomi? W odpowiedzi Jezus mówi o owczarni i o pasterzu, który do niej przychodzi. Ludzie jednak nie rozumieją. Wobec tego Pan Jezus powtarza jeszcze raz, dając ważną wskazówkę, że bramą jest On sam. Pozornie wydaje się, że wszystko jest jasne i proste, że można to podsumować jednym zdaniem: Pan Jezus jest naszym Pasterzem, mamy za Nim iść, i za nikim innym, nikogo nie słuchać, i jak tak zrobimy to zrobimy dobrze. Ale wydaje się, że jest w tej przypowieści parę elementów, które mogą nam powiedzieć coś więcej, czy też pozwolą nam głębiej zrozumieć co to znaczy, że Chrystus jest Dobrym Pasterzem. Mamy owczarnię, jakąś wspólnotę, która jest w miejscu bezpiecznym, zamkniętym i mamy kogoś kto do tej owczarni przychodzi. I mamy również same owce, które do tej owczarni wchodzą i wychodzą. Zastanawiające jest to, że przez tę bramę trzeba przejść, że do tej owczarni nie można wejść w żaden inny sposób jak tylko przez bramę. Ani pasterz nie wchodzi tam w żaden inny sposób, ani owce nie wchodzą w żaden inny sposób. Wchodzi się przez bramę. A bramą jest Jezus. Pan Jezus podsuwa nam obraz bramy. A brama to nie jest jakaś zwykła furtka od zagrody zamykana na druciany haczyk. Bramy miejskie to faktycznie takie wejścia, do których się wchodzi i wychodzi, przez które trzeba przejść. W czasach Pana Jezusa, przechodząc przez bramę miejską trzeba było zapłacić podatek. Było to często miejsce spotkań, tam było mnóstwo ludzi, którzy się przepychali, kłócili się między sobą, tam byli żebracy, tam również w tradycji biblijnej odbywały się różne posiedzenia, sądy. Brama jest przejściem często stosunkowo szerokim i długim. Gdy się do niej wchodzi jest ciemno, jest ścisk, można narazić się na zaczepki, na okradzenie. Przejście przez bramę nie zawsze było czymś przyjemnym. Możemy sobie wyobrazić, że brama wprowadza nas lub wyprowadza na przestrzeń bezpieczną, na dobrą rzeczywistość: albo upragnione miasto, do którego chcemy wejść, albo upragnione pola, na które chcemy z miasta wyjść. Ten obraz bramy coś ważnego nam mówi. Kiedy Chrystus nam mówi: Ja jestem bramą, bo Ja przeszedłem przez bramę to natychmiast myślimy o Zmartwychwstaniu. O męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Chrystus przechodzący przez bramę jest tym przechodzącym przez mrok, ciasnotę, przez zło, przez śmierć. Przechodzi do życia. I w ten sposób staje się Bramą. W ten sposób może nas zaprosić i powiedzieć nam: „Jeżeli chcesz wejść do owczarni, to musisz wejść przez Bramę. Z pewnością boisz się, bo brama jest ciemna, ciasna i niezbyt przyjemna. Ale nie bój się, bo Ja tam jestem. Bo Ja przed tobą tą bramą przeszedłem. Krzyż, którego się boisz — Ja na nim wiszę. Cierpienie, które cię przeraża — Ja je wziąłem na siebie. Wstyd, który cię przygniata — Ja go podniosłem. Ja jestem Bramą. Bramą, która prowadzi na pastwisko. Nie bój się przejść przez Bramę, bo ja Nią jestem.”

To pierwsze pouczenie z dzisiejszej Ewangelii. To jest Chrystus, który wchodzi do owczarni, i to są wszystkie owce, które chcąc tam wejść, muszą przez Niego, za Nim, przez Bramę śmierci i zmartwychwstania, przez Bramę chrztu świętego przejść.

 

            I jest drugi obraz: pasterz wchodzi do owczarni, woła owce i wychodzi. One się za nim ustawiają i idą. Ten obraz ma dwa znaczenia. Pierwsze, eschatologiczne. To jest mowa o czasach ostatecznych. Wtedy, kiedy Pan wreszcie przyjdzie i powie do nas: „Idziemy. To jest koniec. Nareszcie świat się kończy, nareszcie jest Paruzja — powtórne przyjście Pana, nareszcie będzie życie, radość, miłość bez końca. Idziemy. Wychodźcie stąd.” Ale jest też drugie znaczenie. To bardziej codzienne, które Pan Jezus kieruje do nas. Do tych, którzy czasem mamy ochotę, żeby w tej ciepłej owczarni zostać. Żeby w tej ciepłej owczarni, do której weszliśmy w dodatku z takim trudem, żeby tam zostać. Żeby się tak dobrze poczuć, że jesteśmy razem, że jest nam tak dobrze, że Pan Jezus jest z nami, my jesteśmy tacy mili, dobrzy. Po co wychodzić na ten nowy świat? Po co tam iść, kiedy tu jest tak dobrze, kiedy tu jest tak bezpiecznie i miło? A Chrystus nam mówi: „Nie bójcie się wyjść, bo to Ja was tam prowadzę. To Ja tu, w owczarni mówię do was: Idźcie, a Ja jestem pierwszy, który wychodzi.” To nie jest tak, że On nas wypycha, wygania: idźcie pierwsi, sprawdźcie, jak jest a Ja potem do was dojdę, Ja was dogonię. Chrystus jest tym, który idzie pierwszy. W te wszystkie miejsca, do których nas kieruje nasze życie. Do których jesteśmy kierowani chociażby po wyjściu z tego kościoła. Ale pomyślmy też o Kościele nie tylko jako o murach. My jesteśmy ciągle skierowani na zewnątrz: z Ewangelią, z dobrym słowem, z przesłaniem. Często się tego boimy, często chcemy machnąć na to ręką, myślimy tylko o tym byśmy sami się zbawili. Co ja będę się męczył, opowiadał ludziom o Ewangelii? Nie chcą mnie słuchać? To niech sobie idą, gdzie chcą! A tymczasem Chrystus jest pierwszym, który nas wyprowadza i mówi: „Idźcie! Idźcie na cały świat, Ja idę pierwszy, idę z wami.”

 

Nie bójmy się wejść do owczarni chociaż brama może być troszkę przerażająca, troszkę ciasna, może być na pierwszy rzut oka nieprzyjemna, bo tą bramą jest krzyż. Nie zapominajmy, że Chrystus tam wisi, przeprowadzi nas i wprowadzi nas do swego Zmartwychwstania. I nie zostawajmy w tej owczarni, ale kiedy On nas pociągnie i wezwie, idźmy za Nim, żeby głosić światu, że Pan zmartwychwstał i że jest jego Zbawicielem.

 

            Drodzy Bracia i Siostry.

 

            Mówimy to wszystko mając dziś na uwadze naszą troskę o odpowiedź na to szczególne wezwanie Pana Jezusa, skierowane do młodego człowieka, który słyszy głos powołania do kapłaństwa. Prośmy dziś gorąco i serdecznie, by wezwani najpierw usłyszeli głos Dobrego Pasterza, a potem rozpoznali Go i odpowiedzieli pokonując obawy i strach. Być może obawa i strach wywołany jest tym, że tkwimy w relacjach pełnych nienawiści i oskarżeń. Może zaplątaliśmy się w nieżyczliwość wobec innych, a może po prostu jesteśmy leniwi i wiążą nas więzy nakazujące nam żyć tak, jak żyliśmy dotąd. Albo też sądzimy, że nie jesteśmy w stanie cofnąć popełnionych błędów. W takich sytuacjach także możemy usłyszeć głos Boży. I wtedy właśnie doświadczamy czegoś, co odbieramy jako obietnicę czegoś nowego. Jesteśmy „powoływani” na różne sposoby. Wielu ludzi sądzi, że zostać powołanym znaczy: fizycznie usłyszeć głos. Albo że nie zostali powołani, ponieważ nigdy nie spotkało ich doświadczenie duchowe, które by nimi wstrząsnęło. Ale powołanie może przyjść w formie delikatniejszej, objawiając się jako silne pragnienie, gwałtowne zainteresowanie czy nawet impuls, by zostawić wszystko. Musimy uważnie nasłuchiwać tych wezwań i nie dać się uwikłać codzienności na tyle, że przestaniemy je zauważać. Jeżeli będziemy otwarci i uważni, będziemy lepiej słyszeć i ryzyko, że zagłuszymy głos Boga, będzie mniejsze.

A gdyby Piotr, Andrzej, Jakub, Jan, inni apostołowie, ich następcy byli bardziej zachowawczy albo zbyt zajęci, by słuchać Jezusa? Czy byliby gotowi, by pójść za Nim?

 

Moi drodzy, pragnę w imieniu całej wspólnoty Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej: alumnów, profesorów, pracowników świeckich i moderatorów serdecznie podziękować za wszelkie znaki Waszej życzliwości i troski. Dziękujemy za wszelkie ofiary składane na rzecz seminarium. Dziękujemy nade wszystko za Wasze modlitwy i wszelką życzliwość. Szczególnie zwracam się do wszystkich członków Koła Przyjaciół siedleckiego seminarium a także wszelkich wspólnot modlących się o powołania kapłańskie. Dziękujemy także Apostolatowi Margaretka za nieustanną modlitwę w intencji konkretnych kapłanów zaś wspólnotom zakonnym sióstr klauzurowych, Siostrom Karmelitankom z Kodnia i Siostrom Sakramentkom z Siedlec za modlitwę za poszczególnych alumnów naszego seminarium. Wam wszystkim, Bracia i Siostry, za dzisiejszą otwartość i życzliwość składamy nasze podziękowanie. Obiecujemy naszą modlitwę i pamięć. Niech Chrystus Dobry Pasterz będzie dla Was wszystkich Bramą prowadzącą do Zmartwychwstania.

 

 

Ks. Piotr Paćkowski

Rektor Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej.

« Powrót do listy