Dr Izabella Galicka, mgr Hanna Sygietyńska - Przygoda z El Greco zaczęła się 40 lat temu
2011-02-13 09:20:25 Artykuł czytany 3557 razy

Przygoda z El Greco zaczęła się 40 lat temu

Obraz św. Franciszka w ekstazie zobaczyłyśmy po raz pierwszy w 1964 r. podczas inwentaryzacji zabytków sztuki powiatu sokołowskiego na Podlasiu, prowadzonej przez Instytut Sztuki PAN, w którym wówczas pracowałyśmy. Wisiał na ścianie w plebani przy kościele parafialnym w Kosowie Lackim. Pociemniały i brudny, z rozdarciem w lewym, górnym rogu zwrócił jednak naszą uwagę. Było w nim coś intrygującego. Informację o nim oraz zdjęcie zamieściłyśmy w 1965 r. w Katalogu Zabytków Sztuki, przypisując obraz wstępnie warsztatowi El Greca.

Następnie rozpoczęłyśmy żmudną pracę i szczegółowe studia nad twórczością tego malarza, a nasz instytutowy kolega Jerzy Langda sporządził dokładną i obszerną dokumentację fotograficzną. Zasięgnęłyśmy opinii jednego z najwybitniejszych znawców malarstwa El Greca, profesora Jose Gudiola z Barcelony, autora rozprawy o ikonografii i chronologii obrazów św. Franciszka el Greca, zamieszczonej w Art Bulletin w 1962 r. W muzeach Bukaresztu i Budapesztu, w owych czasach jedynych dostępnych dla nas, w których znajdowały się dzieła tego mistrza studiowałyśmy jego styl, technikę i kolorystykę. Pogłębiałyśmy swoją wiedzę o nim, wertując obfitą literaturę na jego temat. Wreszcie w 1966 r. opublikowałyśmy w Biuletynie Historii Sztuki artykuł p.t. "Nieznany obraz w Kosowie z serii franciszkańskiej El Greca", uznając malowidło w wyniku analizy ikonograficznej i stylowej za autentyczne dzieło pochodzącego z Krety hiszpańskiego malarza. Nasza hipoteza nie znalazła jednak akceptacji w środowisku historyków sztuki. Największe autorytety naukowe opowiedziały się przeciwko uznaniu "naszego" obrazu za oryginał. Ostatnie słowo powinno jednak należeć do konserwatorów. Bez oczyszczenia malowidła, usunięcia starych werniksów i przemalowań oraz bez badań technologicznych nie można było wydawać ostatecznego werdyktu. Wprawdzie wiosną 1967 r. dziennikarze bardzo mocno nagłaśniali sprawę odkrycia, a także przypuszczalnego pochodzenia obrazu (wiele osób przyznawało się do posiadania go niegdyś w swoich zbiorach rodzinnych), jednakże wkrótce zapanowała cisza, trwająca do 1974 r. Spoglądano na nas z ironią lub z lekceważeniem, gdyż wydawało się absurdem, żeby w niewielkiej osadzie podlaskiej znajdował się nieznany obraz malarza o którego dzieła ubiegały się największe muzea świata. A my byłyśmy wówczas "młode, niedoświadczone i zbyt odważne w stawianiu niedowarzonych hipotez".

W międzyczasie, po śmierci proboszcza, obraz przeszedł z Kosowa do Siedlec w posiadanie Kurii Biskupiej. W 1974 r., czyli 10 lat po odkryciu, ówczesny biskup zlecił konserwację obrazu. Przeprowadziły ją pod kierunkiem prof. Bohdana Marconiego panie Zofia Blizińska i Maria Orthweinowa. W dolnej części obrazu, wcześniej niedostępnej, bo zagiętej na blejtramie odsłoniły one spod kolejnych warstw przemalowań oryginalną sygnaturę, pisaną grecką minuskułą: Domenikos Theotokop(ulos); tak brzmiało imię i nazwisko El Greca. Autorskie zmiany w obrazie (tzw. pentimenti), nie budząca wątpliwości sygnatura, faktura pierwotnej warstwy malarskiej, kolorystyka i uroda obrazu, a także wyniki wszechstronnych analiz chemicznych i spektralnych poświadczały autentyzm dzieła. W naszej ocenie zajmuje ono czołowe miejsce w całej rozproszonej po świecie serii ponad stu obrazów św. Franciszka, wiązanych z El Grekiem.

Rezultaty przeprowadzonej konserwacji przyniosły nam pełną emocji satysfakcję. Otrzymywałyśmy kolejne zamówienia na artykuły o El Greku. Uhonorowano nas nagrodami i odznaczeniami oraz najcenniejszym dla nas dwumiesięcznym pobytem w Hiszpanii. Spośród wyrazów uznania największą jednak wartość miała dla nas kartka ze Lwowa od profesora Mieczysława Gębarowicza, historyka sztuki, który po 1945 r. pozostał w swoim mieście, na straży polskich zabytków. Napisał on: "Gratuluję intuicji silniejszej, niż promienie podczerwone".

dr Izabella Galicka, mgr Hanna Sygietyńska

Odśwież obrazek.

"Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.